Donate

Rdestowiec - wycinaj i korzystaj. Okazja dla bushcrafterów i skautów.

QUINOX » Rdestowiec - wycinaj i korzystaj. Okazja dla bushcrafterów i skautów.

  • fot. 1
    fot. 1
  • fot. 2
    fot. 2
  • fot. 3
    fot. 3
  • fot. 4
    fot. 4
  • fot. 5
    fot. 5
  • fot. 6
    fot. 6
  • fot. 7
    fot. 7
  • fot. 8
    fot. 8
  • fot. 9
    fot. 9
  • fot. 10
    fot. 10
  • fot. 11
    fot. 11
  • fot. 12
    fot. 12
  • fot. 13
    fot. 13
  • fot. 14
    fot. 14
  • fot. 15
    fot. 15
  • fot. 16
    fot. 16
  • fot. 17
    fot. 17


Posługując się słowem "rdestowiec" będę w tym artykule miał na myśli rośliny o nazwie gatunkowej: rdestowiec ostrokończysty Reynoutria japonica (rdestowiec japoński, falopia japońska), większy od poprzedniego rdestowiec sachaliński Reynoutria sachalinensis oraz ich mieszańca zwanego rdestowcem czeskim. Jakkolwiek botanicznie są to odrębne taksony, dla naszych potrzeb rozróżnianie ich nie ma znaczenia.

 

Ten obcy w naszej strefie gatunek, rozprzestrzenia się coraz bardziej i zasiedlając nowe obszary zagraża rodzimej florze, przez co w środowisku naturalnym uważa się go za gatunek niepożądany i zaleca usuwanie go - także przez niszczenie mechaniczne! Wg obecnych uregulowań prawnych gatunki te powinny być bezwzględnie usuwane z obszarów przyrody chronionej. Zatem bushcrafterzy, survivalowcy, skauci - do dzieła!

Rdestowiec jest rośliną wybitnie ekspansywną, gdziekolwiek się pojawi, bardzo szyko zaczyna dominować i zarasta duże obszary, tworząc monogatunkowe połacie jednolitej gęstej masy zieleni, przypominającej nieco bambusowe zagajniki (fot. 1), choć z bambusem spokrewniony nie jest. Już sam wygląd pędu (łodygi) rdestowca zachęca do poszkiwania zastosowań dla tej rośliny. Bardzo przypomina on pędy bambusa - to okrągła, lekka, pusta w środku rura, poprzedzielana kolankami (fot. 2, 3). Rdestowiec wykazuje duże zdolności do akumulacji zanieczyszczeń z gleby, dlatego bywa sadzony na obszarach skażonych chemicznie. Zaś sucha masa powstała po okresie wegetacji lub po mechanicznym wycięciu charakteryzuje się wyjątkowo dużą wartością energetyczną (większą niż dobre drewno opałowe jak dąb, czy buk), co powoduje że rdestowiec jest obiektem badań w obszarze tanich i bioodnawialnych surowców energetycznych. Rdestowiec jest także jednym z najważniejszych źródeł resweratrolu - naturalnego, nietoksycznego i bardzo skutecznego antyoksydantu i antyfungicydu.

Przemieszczając się lub biwakując w obszarze jego występowania możemy swobodnie korzystać z tej rośliny. Nie jest to surowiec mocny i super trwały, ale może się okazać całkiem użyteczny. Poniżej w punktach przedstawiam do czego i w jaki sposób rdestowiec może być przydatny.

 

 

Jako roślina zielona / świeża:

1. Rdestowiec posiada sporych rozmiarów sercowate liście nawet do ponad 30 cm długości. Tych największych można użyć do pokrycia ścian szałasu - należy je układać dachówkowo od dołu, podobnie jak np. liście łopianu czy lepiężnika. Niestety nie są trwałe, zatem nie nadają się na budowę długoterminowego schronienia. Jeśli jednak chcesz poćwiczyć budowę szałasu, zamiast wycinać połowę pobliskiego zagajnika, śmiało wycinaj cały łan rdestowca i buduj do woli!

2. W pustych przestrzeniach żywych pędów nieraz gromadzi się woda, którą w razie sytuacji awaryjnej możemy pozyskać nacinając pęd (fot. 3). Należy jednak pamiętać, że rdestowiec wykazuje silne właściwości akumulacji zanieczyszczeń z gleby. W związku z tym woda pozyskana z pędów rdestowca jakkolwiek czysta biologicznie, może zawierać np. związki metali ciężkich. Rdestowiec jest rośliną ruderalną i uwielbia wszelkie "brudne" tereny. Jakkolwiek w sytuacji surwiwalowej nie będzie to miało wiekszego znaczenia, ponieważ nie będzie to stałe przyjmowanie takiej wody, to jednak nawet w czasie treningów pilnuj skąd pozyskujesz roślinę. Sam piłem taką wodę i żyję, choć przyznam, że smak miała wyraźnie "rdestowcowy" - spróbuj, a zrozumiesz o czym mówię.

3. Młodziutkie, wiosenne pędy i liście są jadalne - nadają się na sałatkę, do zupy lub smażenia. Przy spożywaniu należy jednak zachować umiar z powodu dużej zawartości kwasu szczawiowego. Jedzone na surowo są kwaśne i smakują jak rabarbar ze szczawiem +  własny posmak rdestowca. Nic specjalnego. Należy także pozyskiwać osobniki z terenów nieskażonych, gdyż jak już wyżej pisałem rdestowiec wykazuje dużą zdolność akumulacji zanieczyszczeń z gleby.

4. Ze świeżej łodygi można wykonać rurki, rynienki, pojemniki na wodę, a z grubszych egzemplarzy także prowizoryczne kubki (fot. 4, 5).

5. Przy pomocy ostrego noża w ciągu kilkudziesięciu sekund, odpowiednio nacinając łodygę można wykonać gwizdek - gwiżdże się nim poprzed odpowiednie skierowanie strumienia powietrza opierając gwizdek o dolną wargę (fot. 6, 7).

 

Z wyschniętych, zdrewniałych łodyg można zrobić (fot. 8):

1. Jeśli jest to odpowiednio gruba łodyga, można z niej zrobić kubek, lub naczynko, otwarty pojemnik np. na jagody, żywicę, wosk.

2. Zdrewniałe łodygi świetnie nadają się do zrobienia małych, zamykanych pojemników - np. na drobiazgi, podłużne delikatne przedmioty, igły, albo na materiały sypkie typu sól itp. (fot. 11, 12).

3. Jeśli zamknięcie będzie szczelnie dopasowane, z pojemnika zrobi nam się butelka na płyn (fot. 11, 12).

4. Jest to także doskonały materiał na wszelkie rurki i rynienki, tak przydatne na biwaku zawsze kiedy ich nie ma pod ręką (fot. 13, 14).

5. Ze zdrewniałych łodyg rdestowca bardzo szybko robi się świetne, tradycyjne, ładnie brzmiące i głośne gwizdki (fot. 10).

6. Z łodyg można także zrobić instrumenty - flet, fletnia, tuba, grzechotka. W czasie obozowania trochę muzyki się przyda.

7. Kiedyś z takiej łodygi robiłem skautom prowizoryczne suwaki do chust (woggle). (fot. 9)

8. Odpowiednio docięte łodygi posłużą do wykonania opasek i pierścieni do przytrzymywania czegokolwiek lub do wykonania prowadnic.

9. Odcięte, puste w środku części łodygi, zamknięte naturalnie po obu stronach kolankami posłużą jako małe bojki do oznaczania terenu wody oraz jako pływaki np. do łowienia ryb.

10. Wysuszone pędy/łodygi świetnie się palą, dając jasny ogień i bardzo dużo ciepła.


A jako ciekawostkę zamieszczam kilka zdjęć, na których pokazałem, jak można przywrócić do życia starą połamaną latarkę, mając do dyspozycji jedynie nóż i kawałek wyschniętego pędu rdestowca (fot. 15, 16, 17).


Jestem pewien, że to tylko podstawowe pomysły, lecz nasza wyobraźnia i potrzeba sytuacji pozwoli nam znaleźć jeszcze wiele zastosowań dla tej rośliny.

Życzę dobrej zabawy w terenie!


Sergiusz "Borsuk" Borecki

 

PS. Zapraszam także na mój PROFIL G+

cc-by-nc-nd

Autor, jakkolwiek dołożył wszelkich starań by podane tu informacje były rzetelne, oparte o dobre źródła a najlepiej sprawdzone osobiście, to jednak nie ponosi odpowiedzialności za skutki jakie może wywołać ich praktykowanie przez Czytelnika. Korzystanie z podanych tu informacji jest wyłącznie na własną odpowiedzialność.