Donate

BUSHCRAFT A SURVIVAL - idea i punkty styku

QUINOX » BUSHCRAFT A SURVIVAL - idea i punkty styku

 

Bushcraft a survival – idea i punkty styku

Sergiusz Borecki, Spotkanie s Survivalem, SPSS*

 

Poruszając tytułowy temat dla tej części naszego spotkania, czyli mówiąc o bushcrafcie – mam nadzieję, że niewtajemniczonych zainteresuję, a zainteresowanych zaciekawię - ale spodziewam się także, że przede wszystkim włożę kij w mrowisko, bo taka jest nasza polska mentalność.

Termin bushcraft jest w polskiej rzeczywistości słowem stosunkowo nowym i dotarł do nas na fali wszelkich nowych wpływów kulturowych ze świata zachodniego. Mówię tu o terminie, a nie samej idei, bo ta jest obecna u nas od dawna. Podobnie z resztą jak i w innych społeczeństwach.

 

Co to jest bushcraft?

Zacznijmy od tego - skąd się wzięło to słowo i ta idea, filozofia?

Powszechnie za ojca bushcraftu, a przynajmniej tego terminu, uważa się Morsa Kochanskiego, autora książki Northern Bushcraft (obecne wydania noszą tytuł Bushcraft). Jakkolwiek jest on faktycznie mistrzem tej sztuki i inspiracją dla wielu jej adeptów oraz niezaprzeczalnie człowiekiem, który poskładał tę wiedzę do kupy i przekazał w zwięzły i strawny sposób człowiekowi Zachodu, to niekoniecznie zgadzam się z tezą, że jest ojcem bushcraftu w dzisiejszym tego słowa znaczeniu. Dlaczego? Dlatego, że Kochanski choć użył słowa bushcraft w tytule, nie użył go ani razu w treści książki (!) – paradoksalnie, posługuje się on terminem „wilderness living skills and survival” - umiejętność przetrwania i życia w dziczy (na pustkowiu).

Warto zatem korzeni bushcraftu jako usystematyzowanej wiedzy i umiejętności szukać także wśród innych jego propagatorów i ja sam doszukuję się tego raczej w zupełnie innej części świata – mianowicie w Południowej Afryce, Australii i Nowej Zelandii.

Tam bushcraft jest terminem określającym popularną aktywność, formę rekreacji outdoorowej – a w Nowej Zelandii to prawie sport narodowy, jakim jest spędzanie wolnego czasu w dziczy – niemal odpowiednikiem turystyki kwalifikowanej o specjalności survival leśny i dzikie obozowanie. Tam większość książek ze słowem bushcraft w tytule, to podręczniki jak uprawiać turystykę w górach i lasach Nowej Zelandii lub Australii. W tym rejonie świata popularyzatorem tego terminu, umiejętności i formy aktywności był Les Hiddins (The Bush Tucker Man; najbardziej znany ze swoistego noszenia akubry). Innym propagatorem i w tamtej części świata bardziej znanym niż u nas Ray Mears czy Kochanski, jest Australijczyk Richard Graves, który napisał znane książki o bushcrafcie i popularyzował tę ideę raczej w znaczeniu survivalu, umiejętności przeżycia w australijskim buszu. W czasie II wojny światowej założył tam nawet wojskową jednostkę ratunkową o tym profilu, a potem założył i prowadził przez ponad dwadzieścia lat pierwszą szkołę bushcraftu.

Znani prekursorzy bushcraftu i puszczańskiego stylu życia to: wszelkiej maści pionierzy, Dick Proenneke, Mors Kochanski, Les Hiddins, Richard Graves. Współcześni propagatorzy bushcraftu to min.: Ray Mears, Paul Kirtley, Cody Lundin, Dave Cantenbury – polskich przedstawicieli celowo nie wymienię, żeby ktoś nie poczuł się urażony.

 

Czym jest zatem bushcraft?

Dr R.W. Oelslager, znany w Ameryce autor podręcznika skautowo-bushcraftowegoh definiuje bushcraft w ten sposób:

Bushcraft to sztuka utrzymania się (przetrwania) i wyboru odpowiedniej drogi w obszarach słabo zaludnionych, pokrytych zaroślami lub zalesionych. Polega na wykorzystaniu wiedzy i umiejętności zdobytych przez różne badania i doświadczenia przy minimum narzędzi i sprzętu. Uczy stawiać czoło naturze na jej warunkach. Wyostrza zmysły i uczy dostosowania się, improwizowania i pokonywania trudności. Buduje i utrzymuje poczucie własnej wartości człowieka, pewność siebie i zdolność samostanowienia, a przez to daje możliwość do prowadzenia, przetrwania i odniesienia sukcesu.

Wspomniany już Richard Graves, mówi o bushcrafcie tak:

Termin "Bushcraft" jest używany, ponieważ słowo woodcraft (!, to wskazuje również etymologię i związki z puszczaństwem – uwaga moja) dzisiaj często oznacza albo wiedzę dot. stolarki oraz lokalnej fauny i flory albo wiąże się z krwią - łowiectwo i myślistwo.

"Bushcraft" opisuje jak korzystać z materiałów naturalnych, które można znaleźć lokalnie na danym obszarze. Zawiera wiele umiejętności wykorzystywanych przez człowieka pierwotnego, a które „biały człowiek” musi opanować, bo jest to niezbędne do przeżycia, ... a także zapewnienia wygody nowoczesnemu "białemu człowiekowi". W praktyce bushcraft rozwija w człowieku niezwykłe zdolności do szybkiego dostosowania się do zmieniających się warunków. Z tego powodu, taka aktywność jest cenna w dzisiejszym świecie specjalizacji, a szczególnie znacząca w pracy z młodzieżą.

W praktyce bushcraft pokazuje wiele nieoczekiwanych wyników. Wszystkie pięć zmysłów zostaje wyostrzone i w związku z tym jest większa radość z życia. Możliwość indywidualnego dostosowania i improwizowania rozwija się w stopniu niezwykłym. To z kolei prowadzi do zwiększenia pewności siebie. Pewność siebie i zdolność do dostosowania się do zmieniających się warunków i do przezwyciężenia trudności skutkuje szybką poprawą w codziennych działaniach jednostki. To z kolei prowadzi do rozwoju i promocji.

Wszystko, co Ci do tego potrzebne to ostry nóż.

 

Podobnie jak rzecz ma się z surwiwalem, bushcraft nie jest pojęciem ściśle zdefiniowanym, a w polskim języku nie posiada dobrego odpowiednika, co powoduje tarcia i waśnie pomiędzy jego zwolennikami i przeciwnikami.

Niektórzy operują wyłącznie słowem angielskim (od pewnego czasu ja staram się tak robić, co pozwala mi nie wchodzić w bezsensowne dyskusje z tymi, którzy lubią to robić na sam dźwięk tego słowa), inni tłumaczą je na puszczaństwo, jeszcze inni zżymają się na to, twierdząc, że puszczaństwo zarezerwowane jest wyłącznie do kręgów harcerskich (najlepiej do Wigierczyków). Jeszcze inni twierdzą, że prawdziwe puszczaństwo to indianizm (woodcraft) E.T. Setona z jego Ligą Leśnej Mądrości, a bushcraft to tylko leśne obozownictwo (obozownictwo), jeszcze inni idąc za modą świata anglosaskiego zrównują bushcraft z survivalem i sztuką przetrwania.

Wydaje mi się, że wszyscy mają rację i zarazem nikt nie ma jej do końca. Pojawia się silna próba utożsamiania bushcraftu z obozownictwem, obozowaniem lub ściślej mówiąc leśnym obozowaniem - dobry kierunek, ale i to nie ta droga. To nie jest wszystko, o co chodzi w bushcrafcie. Jeśli ktoś twierdzi, że jest to rozpalanie ognia, rozpinanie plandeki, i struganie łyżki przy ognisku, to niestety ma bardzo niepełny obraz idei bushcraftu. Gdzieś w tą stronę, ale nie ta droga... To dlatego, że bushcraftu i jego idei nie da się zamknąć w jednym z tych słów.

Chociaż, jeśli chcielibyśmy iść tropem czysto językowym i lingwistycznym, to angielskie bush1 ma najwięcej wspólnego z polskim słowem puszcza w jego tradycyjnym, a nie współczesnym znaczeniu w sensie lasu. Stąd w polskim języku naturalna ciągotka do oddawania bushcraftu przez puszczaństwo. Słowo bushcraft ma bowiem tę samą etymologię co buszmen (bushman) – a przecież jasne jest, że buszmen to nie człowiek z lasu. Moglibyśmy też zaryzykować pewną akrobatykę i idąc śladem lingwistycznym – skoro bush to dzicz, to może polskim odpowiednikiem byłoby dzikuństwo? I o to by właściwie chodziło, ale puszczaństwo zostało zagarnięte przez pewne kręgi i tak silnie połączone z pewną ideą (niesłusznie i błędnie), że szkoda kruszyć kopie, a dzikuństwo po prostu brzmi śmiesznie. Proponuję zatem, zostańmy przy bushcrafcie i spróbujmy go opisać. Bo czy to w ogóle nie jest jakieś wariactwo z tymi słowami, terminami, etymologią? W dużej mierze tak, choć definicje są potrzebne. Dlatego ja wolę mówić obrazami, przykładami.

Zatem gdybym miał posłużyć się obrazem powiedziałbym, że bushcraft to to, co robi i pokazuje nam np. Dick Proenneke w swoim filmie Alone in Wilderness, lub Ray Maers w Bushcraft – ale (!) bushcraft to też zwykłe życie ludzi lasu, dżungli, puszczy, wsi, odludzi... Bo już nie do końca dzisiaj bushcraftem jest to, co widzimy w podręczniku Morsa Kochanskiego Northern Bushcraft – dlaczego? Choćby z tego powodu, który wspomniałem powyżej – tam są techniki bushcraftu, przetrwania, a nie idea. Tak, jak wielu technik przetrwania uczymy się od kloszardów – ale nie mówimy o nich surwiwalowcy, tak wielu technik i umiejętności bushcraftowych nabywamy obserwując głęboko regionalne tradycje oraz umiejętności ludzi terenów nieucywilizowanych i ludzi wsi - buszu. Sam wielu rzeczy nauczyłem się od mojego dziadka, który dziwił się tym nowym terminom i mawiał, że chodzi po prostu o zaradność, a nie jakiś tam surwajwel.

Bushcraft traktuje o umiejętności przetrwania, ale i życia w naturalnym środowisku, o narzędziach i sposobach zdobywania starożytnych i zapomnianych umiejętności oraz wiedzy związanej z takim życiem. „Bushcraftowanie” to zatem szerokie pojęcie i dotyczy ono między innymi: umiejętności „zdobywania” ognia różnymi, szczególnie bardzo starymi metodami, tropienia, myślistwa, botaniki użytkowej, umiejętności budowania schronienia i obozowania, budowania i posługiwania się narzędziami takimi jak siekiera i nóż, umiejętności ręcznej obróbki drewna i innych materiałów naturalnych, szkutnictwa, dzikiej kuchni, zielarstwa, tworzenia powrozów i sznurów, podstaw meteorologii i nawigacji, etnografii itp. W bushcrafcie charakterystyczne jest to, że wiele z tych umiejętności, to naśladowanie i odtwarzanie tych, które posiedli nasi przodkowie w ich oryginalnej formie lub nadal obecnych wśród tzw. pierwotnych ludów. Dlatego bushcraft w dużym stopniu bliski jest i zazębia się z tradycyjnym skautingiem (nie harcerstwem), scoutcraftem i puszczaństwem z „Lata leśnych ludzi”, a także z pewnymi zagadnieniami z etnografii.

 

Survival a bushcraft

Dlaczego zatem bushcraft ciągle pojawia się gdzieś razem z survivalem, jest zwany również sztuką przetrwania - dlaczego u nas surwiwal, a tam bushcraft?

Podstawowe techniki (umiejętności) bushcraftu i survivalu leśnego są praktycznie identyczne - to tzw. „wielka czwórka”: Schronienie, Ogień, Woda, Pożywienie. Podstawowe pole operowania jest również podobne – odludzia, lasy, góry.

Kwestia jest tylko, dlaczego to robimy? Nie dam odpowiedzi - spróbujmy już na tym etapie prezentacji tematu odpowiedzieć na to sami, a w miarę jak będziemy szli dalej, stanie się to bardziej oczywiste, choć ciągle trudno definiowalne.

Bushcraftu pomimo tych podobieństw do antycznych umiejętności oraz zamiłowania do przyrody nie da się sprowadzić do hobby polegającego na rekonstrukcjoniźmie, ani do jakiejś etno-sztuki, czy leśniactwa (nie mylić z leśnictwem) – mimo wszystko jest w nim ta barwa i ten smak walki o przetrwanie, przygody, zmagania, zaradności – survivalu po prostu. Może jest bardziej rekreacyjny, hobbystyczny – jest jednak sztuką przetrwania. Dlatego zawsze będzie szedł w parze z survivalem, szczególnie tym tzw. zielonym. W krajach anglosaskich instruktorzy bushcraftu są traktowani jak u nas instruktorzy survivalu, tylko zmoże większym szacunkiem, bo więcej uczą, a mniej zabawiają (więcej edukacji, mniej eventu); a sam bushcraft zrównywany ze sztuką przetrwania – survivalem.

Zasadnicza różnica pomiędzy survivalem (zielonym, leśnym) a bushcraftem polega na tym, że w tym pierwszym teoretycznie chodzi wyłącznie o przetrwanie za wszelką cenę. Dlatego surwiwalowiec potraktuje las jako ”nieprzyjazny” teren i okoliczności do treningu na wypadek sytuacji wymagającej walki o przetrwanie, a bushcrafter do lasu, czy na odludzie pójdzie z wyboru i będzie tam działał, starając się odnaleźć w nim jak w swoim domu. Surwiwalowiec, będąc w buszu stworzy sobie miejsce na biwak - bushcrafter je znajdzie. Surwiwalowiec będzie kierował się ideą „survive!” - bushcrafter ideą „leave no trace!”.

Teoretycznie dla survivalowca będzie to poligon, dla bushcraftera zaś część jego jestestwa. W dużej mierze teoretycznie, bo dzisiaj survival zielony bardzo zbliża się w swoich założeniach do bushcraftu, a tacy survivalowcy przejmują, często nieświadomie bushcraftową filozofię. A może jest to zwyczajnie znowu problem z definicją tego, czym kto się zajmuje...? Być może jest tak, że dwóch ludzi robi to samo, ale jeden twierdzi, że jest survivalowcem a drugi, że jest bushcrafterem? Bo im tak wygodniej.

W mojej opinii obie aktywności i filozofie się zazębiają i pokrywają, szczególnie własnie na tym terenie lasu i puszczy, odludzi, dzikich terenów, botaniki i praw przyrody w ogóle. Jednak twierdzę, że każdy praktykujący bushcrafter, jest równocześnie niezłym survivalowcem (ze względu na swoją wiedzę i umiejętności), natomiast nie każdy survivalowiec jest bushcrafterem. Każdy bushcrafter jest przyrodnikiem, rzemieślnikiem, rękodzielnikiem i trochę etnografem, ale nie jest nim każdy survivalowiec.

Dlatego myślę, że w bushcrafcie nie ma żadnej konkurencji dla survivalu, ale jest wzajemne uzupełnienie się, braterstwo działań. Bushcraft ma ogromny potencjał do wykorzystania. Tak, jak kiedyś miał taki potencjał, powoli zapominany dziś skauting. Dla wyspecjalizowanych, ucywilizowanych i skomercjalizowanych mas mieszczuchów, kobiet i mężczyzn, dorosłych i dzieci – bushcraft jest świetną propozycją, bo jest wyzwaniem do stawienia czoła współczesnemu pojmowaniu świata i sposobowi realizowania życia. Jest też szkołą zaradności na wypadek..., właśnie, na wypadek tego co nazywa się powszechnie "survivalem".

Bushcraft w przeciwieństwie do survivalu definiowanego często jako sport, może być raczej doskonałą formą turystyki kwalifikowanej i rekreacji, odpowiednią do czasów i wymagań obecnego społeczeństwa, pomocną w poznawaniu naszego kraju, a w szczególności jego walorów przyrodniczych, obszarów mniej znanych i dzikich, pomocną w poznaniu dawnych technik i sposobów życia i przetrwania oraz nabywaniu nowych umiejętności i rozwijaniu zaradności.

Zatem, bushcrafterzy wszystkich krajów... – bawcie się dobrze!

_ _ _ _ _ _

1 Bush in this sense is probably a direct adoption of the Dutch 'bosch', (now 'bos') originally used in Dutch colonies for woodland and country covered with natural wood, but extended to usage in British colonies, applied to the uncleared or un-farmed districts, still in a state of nature. Later this was used by extension for the country as opposed to the town. In Southern Africa, we get Bushman from the Dutch 'boschjesman'. (za Wikipedią).
 

* Wykład mojego autorstwa, wygłoszony w trakcie Spotkania z Survivalem (konferencji SPSS), w dniu 18.01.2014 w Warszawie.

cc-by-nc-nd